W Imię Trójcy Przenajświętszej. Amen. - rozpoczyna się opublikowany dzisiaj tekst testamentu Papieża Jana Pawła II. "Grób w ziemi, bez sarkofagu. O miejscu pochowania papieża niech zadecyduje kolegium kardynalskie i rodacy" - głosi testament papieża. I dalej: "Nie pozostawam po sobie własności, którą należałoby rozdysponować. Rzeczy codziennego użytku proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste - spalić. (...) Wszystkim dziękuję, wszystkich proszę o przebaczenie."
Testament z dnia 6.III.1979.
(i dodatki późniejsze)
W Imię Trójcy Przenajświętszej. Amen.
Wszystkim dziekuję. Wszystkich proszę o przebaczenie. Proszę także o modlitwę, aby Miłosierdzie Boże okazało się większe od mojej słabości i niegodności.
W czasie rekolekcji przeczytałem raz jeszcze testament Ojca Świętego Pawła VI. Lektura ta skłoniła mnie do napisania niniejszego testamentu.
Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby zadysponować. Rzeczy codziennego użytku, którymi się posługiwałem, proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste spalić. Proszę, ażeby nad tymi sprawami czuwał Ks. Stanisław, któremu dziękuję za tyloletnią wyrozumiałą współpracę i pomoc. Wszystkie zaś inne podziękowania zostawiam w sercu przed Bogiem Samym, bo trudno je tu wyrazić.
Co do pogrzebu, powtarzam te same dyspozycje, jakie wydał Ojciec Święty Paweł VI. (dodatek na marginesie: Grób w ziemi, bez sarkofagu. 13.III.1992). O miejscu niech zdecyduje Kolegium Kardynalskie i Rodacy.
Jan Paweł pp. II
Rzym, 6.III.1979.
Po śmierci proszę o Msze Święte i modlitwy. 5.III.1990.
***
Wyrażam najgłębszą ufność, że przy całej mojej słabości Pan udzieli mi każdej łaski potrzebnej, aby sprostać wedle Jego Woli wszelkim zadaniom, doświadczeniom i cierpieniom, jakich zechce zażądać od swego sługi w ciągu życia. Ufam też, że nie dopuści, abym kiedykolwiek przez jakieś swoje postępowanie: słowa, działanie lub zaniedbanie działań, mógł sprzeniewierzyć się moim obowiązkom na tej świętej Piotrowej Stolicy.
***
24.II. - 1. III.1980.
Również w ciągu tych rekolekcji rozważałem prawdę o Chrystusowym kapłaństwie w perspektywie owego Przejścia, jakim dla każdego z nas jest chwila jego śmierci. Rozstania się z tym światem - aby narodzić się dla innego, dla świata przyszłego, którego znakiem decydującym, wymownym jest dla nas Zmartwychwstanie Chrystusa.
Odczytałem więc zeszłoroczny zapis mojego testamentu, dokonany również w czasie rekolekcji - porównałem go z testamentem mojego wielkiego Poprzednika i Ojca Pawła VI, z tym wspanialym świadectwem o śmierci chrześcijanina i papieża - oraz odnowiłem w sobie świadomość spraw, do których sporządzony przeze mnie (w sposób raczej prowizoryczny) ów zapis z 6.III.1979 się odnosi.
Dzisiaj pragnę do niego dodać tylko tyle, że z możliwością śmierci każdy zawsze musi się liczyć. I zawsze musi być przygotowany do tego, że stanie przed Panem i Sędzią - a zarazem Odkupicielem i Ojcem. Więc i ja liczę się z tym nieustannie, powierzając ów decydujący moment Matce Chrystusa i Kościoła - Matce mojej nadziei.
Czasy, w których żyjemy, są niewymownie trudne i niespokojne. Trudną także i nabrzmiałą właściwą dla tych czasów próbą - stała się droga Koscioła, zarówno Wiernych jak i Pasterzy. W niektórych krajach, (jak np. w tym, o którym czytałem w czasie rekolekcji), Kościół znajduje się w okresie takiego prześladowania, które w niczym nie ustępuje pierwszym stuleciom, raczej je przewyższa co do stopnia bezwzględnosci i nienawiści. Sanguis Martyrum - semen Christianorum. A prócz tego - tylu ludzi ginie niewinnie, choćby i w tym kraju, w którym żyjemy...
Pragnę raz jeszcze całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam zdecyduje, kiedy i jak mam zakończyć moje ziemskie życie i pasterzowanie. W życiu i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną. Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia czyli Paschy. Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wsród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył - dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego.
Niczego więcej nie pragnę dopisać do tego, co napisałem przed rokiem - tylko wyrazić ową gotowość i ufność zarazem, do jakiej niniejsze rekolekcje ponownie mnie usposobiły.
Jan Paweł pp. II
***
5.III.1982.
W ciągu tegorocznych rekolekcji przeczytałem (kilkakrotnie) tekst testamentu z 6.III.1979. Chociaż nadal uważam go za prowizoryczny (nie ostateczny), pozostawiam go w tej formie, w jakiej istnieje. Niczego (na razie) nie zmieniam, ani też niczego nie dodaję, gdy chodzi o dyspozycje w nim zawarte.
Zamach na moje życie z 13.V.1981 w pewien sposób potwierdził słuszność słów zapisanych w czasie rekolekcji z 1980 r. (24.II - 1.III).
Tym głębiej czuję, że znajduję się całkowicie w Bożych Rękach - i pozostaję nadal do dyspozycji mojego Pana, powierzając się Mu w Jego Niepokalanej Matce (Totus Tuus).
Jan Paweł pp. II
***
5.III.1982.
Ps. W związku z ostatnim zdaniem testamentu z 6.III.1979 (O miejscu m.in.
pogrzebu)
***
1.III.1985 (w czasie rekolekcji):
Jeszcze - co do zwrotu
JPII
Rekolekcje jubileuszowego roku 2000
(12.-18.III.)
(do testamentu)
1. Kiedy w dniu 16. października 1978 konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła
II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie:
W chwili, kiedy piszę te słowa jubileuszowy Rok 2000 stał się już rzeczywistością,
która trwa. W nocy 24 grudnia 1999 r. zostala otwarta symboliczna Brama Wielkiego
Jubileuszu w Bazylice sw. Piotra, z kolei u św. Jana na Lateranie, u Matki
Bożej Większej (S. Maria Maggiore) - w Nowy Rok, a w dniu 19 stycznia Brama
Bazyliki św. Pawła
2. W miarę jak Rok Jubileuszowy 2000 posuwa się naprzód, z dnia na dzień i
z miesiąca na miesiąc, zamyka się za nami dwudziesty wiek, a otwiera wiek dwudziesty
pierwszy. Z wyroków Opatrzności dane mi było żyć w tym trudnym stuleciu, które
odchodzi do przeszłości, a w roku, w którym wiek mego zycia dosięga lat osiemdziesięciu
(
W dniu 13. maja 1981 r., w dniu zamachu na Papieża podczas audiencji na placu
sw. Piotra, Opatrzność Boża w sposób cudowny ocaliła mnie od śmierci. Ten,
który jest jedynym Panem Życia i śmierci, sam mi to życie przedłużył, niejako
podarował na nowo. Odtąd ono jeszcze bardziej do Niego należy. Ufam, że On
Sam pozwoli mi rozpoznać, dokąd mam pełnić tę posługę, do której mnie wezwał
w dniu 16. października 1978. Proszę Go, ażeby raczył mnie odwołać wówczas,
kiedy Sam zechce.
3. Jak co roku podczas rekolekcji odczytałem mój testament z dnia 6.III.1979.
Dyspozycje w nim zawarte w dalszym ciagu podtrzymuję. To, co wówczas a także
w czasie kolejnych rekolekcji zostało dopisane, stanowi odzwierciedlenie trudnej
i napiętej sytuacji ogólnej, która cechowala lata osiemdziesiąte. Od jesieni
roku 1989 sytuacja ta ulegla zmianie. Ostatnie dziesięciolecie ubiegłego stulecia
wolne było od dawniejszych napięć, co nie znaczy, że nie przyniosło z sobą
nowych problemów i trudności. Niech będą dzięki Bożej Opatrzności w sposób
szczególny za to, że okres tzw.
4. Stojąc na progu trzeciego tysiąclecia
Jako Biskup, który uczestniczył w soborowym wydarzeniu od pierwszego do ostatniego dnia, pragnę powierzyć to wielkie dziedzictwo wszystkim, którzy do jego realizacji są i będą w przyszłości powołani. Sam zaś dziękuję Wiecznemu Pasterzowi za to, że pozwolił mi tej wielkiej sprawie służyć w ciągu wszystkich lat mego pontyfikatu.
5. Ileż osób winien bym tutaj wymienić? Chyba już większosc z nich Pan Bóg powołał do Siebie - Tych, którzy jeszcze znajdują się po tej stronie, niech słowa tego testamentu przypomną, wszystkich i wszędzie, gdziekolwiek się znajdują.
W ciągu dwudziestu z górą lat spełniania Piotrowej posługi
Jakże nie ogarnąć wdzięczną pamięcią wszystkich na świecie Episkopatów, z
którymi spotykałem się w rytmie odwiedzin
6. W miarę, jak zbliża się kres mego ziemskiego życia, wracam pamięcią do
jego początku, do moich Rodziców, Brata i Siostry (której nie znałem, bo zmarła
przed moim narodzeniem), do wadowickiej parafii, gdzie zostałem ochrzczony,
do tego miasta mojej młodości, do rówieśników, koleżanek i kolegów ze szkoły
podstawowej, z gimnazjum, z uniwersytetu, do czasów okupacji, gdy pracowałem
jako robotnik, a potem do parafii w Niegowici, i krakowskiej św. Floriana,
do duszpasterstwa akademickiego, do środowiska... do wielu środowisk... w Krakowie,
w Rzymie... do osób, które Pan mi szczególnie powierzył - wszystkim pragnę
powiedzieć jedno:
<Bóg Wam zapłać>!
<In manus Tuas, Domine, commendo spiritum meum>.
A.D. 17.III.2000.